Jak opowiadać historię firmy, by klienci stali się jej ambasadorami?
Opowiadanie historii firmy to akt zaproszenia
Każda firma ma swoją historię. Problem w tym, że większość z nich opowiada ją tak, jakby czytała sprawozdanie finansowe. Daty, liczby, kamienie milowe, kolejne etapy rozwoju. Tymczasem klienci nie zakochują się w liczbach i tabelach. Zainteresowują się sensem i emocjami. Wciągają się w opowieść, która pozwala im zobaczyć siebie w środku tej historii.
Jeśli opowieść jest dobra, klient czuje, że do czegoś dołącza, nwet jeśli coś w tej firmie kupuje.
Pierwszym błędem, jaki popełniają przedsiębiorcy, jest zaczynanie od siebie. „Założyliśmy firmę w 2012 roku. Od początku stawialiśmy na jakość. Naszą misją jest…” -to język, który brzmi poprawnie, ale nie budzi emocji.
Tymczasem dobra historia zaczyna się nie od firmy, lecz od problemu. Od napięcia. Od pytania: co było nie tak w świecie, zanim powstaliśmy?
Historia kwiaciarni to moment, od którego wszystko się zaczęło
Na początku była chwila, której nie dało się zatrzymać.
Starsza pani stała przy ladzie w jednej z galerii handlowych i patrzyła na gotowe bukiety owinięte w plastik. Każdy wyglądał tak samo. Róże, gipsówka, celofan.
Wybrała jeden z nich i powiedziała cicho:
„To dla córki. Urodziła dziś pierwsze dziecko”.
Kwiaty były ładne. Ale brakowało w nich czegoś, co trudno nazwać, emocji. Pani, która sprzedawała kompozycję powiedziała tylko „Proszę”. Nie zainteresowała się historią.
Osoba, która wtedy to zobaczyła, pomyślała:
Szkoda, że coś tak pięknego jak kwiaty i to z takiej okazji, potrafi być sprzedawane w taki sposób.
I właśnie wtedy pojawiło się pytanie:
A gdyby istniała kwiaciarnia, która naprawdę rozumie te momenty?
Każda silna marka rodzi się z niezgody
Każda silna marka rodzi się z niezgody. Z frustracji, że coś można zrobić lepiej. Z dyskomfortu.
Może to był moment, kiedy przyszły właściciel nie mógł znaleźć produktu, którego sam potrzebował. Może to była obserwacja, że klienci są traktowani przedmiotowo. A może zwykła rozmowa przy kuchennym stole, w której padła decyzja: „Zrobię coś z tym”.
Jak powstała kwiaciarnia „Emocja”
Tak właśnie było z tą kwiaciarnią.
Zaczęło się od kuchennego stołu i rozmowy o tym, jak powinno wyglądać miejsce, do którego ludzie przychodzą z emocją – czasem radosną, czasem trudną.
Pierwsze miesiące nie były łatwe. Kwiaty więdły szybciej niż pojawiali się klienci. Zdarzały się dni, kiedy drzwi nie otwierały się ani razu. Były chwile zwątpienia.
A potem przyszedł pierwszy moment, który wszystko zmienił.
Mężczyzna wszedł do kwiaciarni i powiedział:
„Nie wiem, jakie kwiaty wybrać. Chciałbym przeprosić żonę”.
Sprzedawczyni spojrzała mu w oczy i uśmiechnęła się. Bukiet powstawał powoli. Każdy kwiat miał znaczenie. Kiedy wychodził, wiedział, że będzie dobrze.
Kilka dni później wrócił. Tym razem z żoną.
Klient jest bohaterem historii
Klient, który słyszy taką opowieść, zaczyna widzieć w firmie ludzi z krwi i kości. A ludzie naturalnie kibicują innym ludziom.
Jeśli historia pokazuje drogę od pomysłu do pierwszej porażki, od zwątpienia do przełomu, staje się wiarygodna. Autentyczność budzi zaufanie.
Drugim elementem jest zmiana perspektywy: firma nie powinna być bohaterem swojej historii. Bohaterem jest klient.
Firma jest przewodnikiem. Partnerem w drodze. To klient przechodzi przemianę.
Kwiaty jako sposób mówienia o emocjach
W kwiaciarni „Emocja” szybko stało się jasne, że nie chodzi tylko o kwiaty.
Chodzi o ludzi i ich momenty.
- o pierwsze randki,
- o narodziny dzieci,
- o przeprosiny, które wymagają odwagi,
- o pożegnania, gdy kwiaty mówią więcej niż słowa.
Dlatego pytanie, które pada najczęściej, brzmi nie:
„Jakie kwiaty Pani chce?”
Tylko:
„Co chciałby Pani powiedzieć tymi kwiatami?”
Historie działają, bo pokazują szczegóły
Dobrze opowiedziana historia firmy pokazuje, jak jej istnienie wpływa na realne życie ludzi poprzez konkretne obrazy i sytuacje.
Zamiast mówić „oferujemy najwyższą jakość obsługi”, lepiej opowiedzieć o sytuacji, w której pracownik został po godzinach, by pomóc klientowi. Zamiast deklarować innowacyjność, pokazać moment, w którym zespół zaryzykował, by zrobić coś inaczej.
Historie działają, bo pozwalają zobaczyć szczegół.
A szczegół budzi emocje.
Od doskonałości klienci wolą spójność
Opowieść firmy musi być konsekwentna w czasie. Powinna przenikać wszystkie punkty kontaktu: stronę internetową, media społecznościowe, rozmowy handlowe i obsługę klienta.
Jeśli historia mówi o bliskości, a infolinia działa jak automat, powstaje dysonans, a ten niszczy zaufanie szybciej niż brak reklamy.
Głos klientów
Warto pamiętać, że ambasadorzy marki rodzą się z dialogu.
Dobra historia firmy zostawia przestrzeń na „wy”. Na doświadczenia klientów, którzy zaczynają opowiadać własne historie związane z marką.
Bo najlepsze historie to te, w których każdy może mieć swój rozdział.
Kiedy klient zaczyna mówić znajomym: „Lubię tę firmę, bo…”, historia przestaje należeć tylko do firmy.
Staje się wspólna.
I właśnie wtedy marketing zaczyna być relacją.
