„Co ludzie powiedzą?” – jak lęk przed oceną wpływa na nasze decyzje?
Ile razy zdarzyło Ci się zrezygnować z czegoś nie dlatego, że tego nie chciałeś, ale dlatego, że zacząłeś zastanawiać się, czy inni Cię nie skrytykują? Zmiana pracy, rozpoczęcie własnej działalności, zakończenie relacji, powiedzenie komuś „nie”, pokazanie swojej twórczości, przyznanie się do błędu. Czasami wystarczy jedno pytanie: „Co ludzie powiedzą?”, żeby decyzja, która jeszcze chwilę wcześniej wydawała się oczywista, nagle stała się źródłem ogromnych wątpliwości. Lęk przed oceną jest jednym z mechanizmów, które potrafią bardzo skutecznie wpływać na nasze wybory. Brené Brown w książce „Dary niedoskonałości” pokazuje, jak silnie potrzeba akceptacji może łączyć się ze wstydem, perfekcjonizmem i próbą dopasowania się do oczekiwań innych. Problem zaczyna się wtedy, gdy zamiast pytać siebie: „Czego chcę?”, coraz częściej pytamy: „Jak to będzie wyglądało?”.
Dlaczego tak bardzo przejmujemy się opinią innych?
Potrzeba przynależności jest czymś naturalnym. Chcemy być częścią grupy, być akceptowani i mieć poczucie, że jesteśmy ważni dla innych. Dlatego krytyka, odrzucenie czy wyśmianie mogą być dla nas naprawdę trudnym doświadczeniem. Szczególnie wtedy, gdy opinia pochodzi od osób, których zdanie jest dla nas ważne. Problem pojawia się wtedy, gdy potrzeba akceptacji zaczyna decydować za nas. Możemy wtedy wybierać nie to, co jest zgodne z naszymi wartościami, potrzebami czy planami, ale to, co wydaje się bezpieczne społecznie. Zostajemy w pracy, której nie lubimy, bo przecież „inni chcieliby mieć taką posadę”. Nie kończymy relacji, która od dawna nam nie służy, bo zastanawiamy się, jak zareaguje rodzina. Nie rozpoczynamy nowego projektu, ponieważ boimy się, że ktoś uzna go za śmieszny.
Z zewnątrz takie decyzje mogą wyglądać rozsądnie. W środku jednak często pojawia się frustracja wynikająca z poczucia, że żyjemy bardziej według oczekiwań otoczenia niż własnych przekonań.
Wstyd podpowiada: nie wychylaj się
Jednym z ważnych tematów poruszanych przez Brené Brown jest wstyd. Nie chodzi wyłącznie o zawstydzenie po popełnieniu błędu. Wstyd może dotyczyć znacznie głębszego przekonania, że jeśli pokażemy siebie naprawdę, możemy okazać się niewystarczająco dobrzy. Dlatego tak łatwo uruchamia się mechanizm: „Lepiej tego nie rób”. Nie publikuj swojego posta/rolki, bo ktoś je skrytykuje. Nie zgłaszaj się do nowej pracy, bo możesz dostać odmowę. Nie zabieraj głosu na spotkaniu, bo możesz powiedzieć coś nieidealnie. Nie zmieniaj swojego życia, bo ktoś może uznać Twoją decyzję za niewłaściwą.
W ten sposób lęk przed oceną może stać się niewidzialnym hamulcem. Nie musi prowadzić do spektakularnych rezygnacji. Częściej działa w małych, codziennych sytuacjach, w których stopniowo uczymy się wybierać bezpieczeństwo zamiast autentyczności.
Perfekcjonizm jako sposób na uniknięcie krytyki
Perfekcjonizm często kojarzymy z wysokimi wymaganiami wobec siebie. Tymczasem w ujęciu Brené Brown może on pełnić również funkcję ochronną. Jeśli zrobię wszystko idealnie, być może nikt mnie nie skrytykuje. Jeśli będę odpowiednio wyglądać, zachowywać się i pracować, być może uniknę oceny. Tyle że poprzeczka idealnie ciągle się przesuwa. Zawsze można przygotować się jeszcze lepiej, poprawić jeszcze jeden szczegół albo poczekać na bardziej odpowiedni moment. W rezultacie perfekcjonizm zamiast pomagać w działaniu może skutecznie je blokować.
Dotyczy to szczególnie sytuacji, w których pokazujemy coś swojego innym ludziom. Możemy miesiącami poprawiać stronę internetową przed jej uruchomieniem, odkładać wysłanie CV, nie publikować zdjęć, nie mówić o swoich pomysłach albo rezygnować z ważnej rozmowy. Nie dlatego, że nie jesteśmy gotowi, ale dlatego, że próbujemy osiągnąć poziom, który ochroni nas przed możliwością krytyki.
Dopasowanie to nie to samo co przynależność
To rozróżnienie jest szczególnie ważne w kontekście myślenia o opinii innych. Możemy próbować dopasować się do otoczenia, zmieniając swoje zachowanie w taki sposób, aby spełniać jego oczekiwania. Możemy jednak również budować relacje, w których jesteśmy akceptowani bez konieczności ciągłego udowadniania swojej wartości.
Jeżeli poczucie przynależności zależy od tego, czy odpowiednio się zachowujemy, wyglądamy, pracujemy albo podejmujemy „właściwe” decyzje, bardzo łatwo zacząć kontrolować każdy swój krok. Wtedy nawet pozornie osobiste wybory zaczynamy konsultować w głowie z wyobrażoną publicznością.
„Co pomyślą znajomi?”, „Jak zareagują ludzie z pracy?”, „Czy nie wyjdę na głupią osobę?”. Z czasem można nawet przestać zauważać, jak często te pytania wpływają na podejmowane decyzje.
Odwaga nie oznacza braku lęku
Jednym z ważnych wątków „Darów niedoskonałości” jest odwaga do bycia autentycznym i niedoskonałym. Nie oznacza ona, że nagle przestajemy przejmować się opinią innych. Trudno całkowicie wyłączyć potrzebę akceptacji i prawdopodobnie nie byłoby to nawet potrzebne. Chodzi raczej o zmianę kolejności. Możemy zauważyć opinię innych, wysłuchać jej i zastanowić się nad nią, ale nie musimy automatycznie oddawać jej prawa do decydowania o naszym życiu. Krytyka może być wartościową informacją. Czasami ktoś zauważy coś, czego sami nie dostrzegamy. Jednak czym innym jest korzystanie z informacji zwrotnej, a czym innym podejmowanie decyzji przede wszystkim po to, aby uniknąć negatywnej reakcji otoczenia.
Czyja opinia naprawdę ma znaczenie?
Nie każda opinia powinna mieć taką samą wagę. Komentarz przypadkowej osoby w internecie nie musi być równie istotny jak zdanie kogoś, kto dobrze nas zna, rozumie sytuację i chce dla nas dobrze. Problem w tym, że nasz umysł nie zawsze dokonuje takiego rozróżnienia. Jedna krytyczna uwaga potrafi zostać w pamięci znacznie dłużej niż dziesięć pozytywnych komentarzy. Dlatego warto świadomie zastanowić się, komu właściwie dajemy prawo do wpływania na nasze decyzje.
Pomocne może być zadanie sobie kilku pytań. Czy ta osoba zna całą sytuację? Czy sama ma doświadczenie w obszarze, którego dotyczy jej opinia? Czy zależy jej na moim dobru? Czy jej komentarz pomaga mi podjąć lepszą decyzję, czy przede wszystkim wzbudza we mnie wstyd i strach? Takie pytania nie sprawią, że krytyka przestanie boleć. Mogą jednak pomóc oddzielić wartościową informację od zwykłej oceny.
Co zrobiłbym, gdybym nie bał się oceny?
To pytanie może być dobrym punktem wyjścia do przyjrzenia się własnym decyzjom. Nie oznacza, że odpowiedź automatycznie wskazuje, co należy zrobić. Pozwala jednak zobaczyć, jak dużą rolę w danej sytuacji odgrywa strach przed reakcją innych. Być może wysłałbyś CV do firmy, która wydaje Ci się poza Twoim zasięgiem. Być może powiedziałbyś bliskiej osobie, czego naprawdę potrzebujesz. Być może zacząłbyś publikować swoje prace. A może przestałbyś udawać, że odpowiada Ci sytuacja, która od dawna powoduje frustrację. Warto również odwrócić to pytanie: „Jaką decyzję podjąłbym, gdybym nie musiał nikomu niczego udowadniać?”. Lęk przed oceną działa bowiem w dwie strony. Możemy rezygnować z działania, żeby nie zostać skrytykowanym, ale możemy też podejmować decyzje tylko po to, żeby zrobić na innych wrażenie.
Autentyczność wymaga zgody na to, że nie wszystkim się spodoba
Nie da się jednocześnie żyć całkowicie zgodnie ze sobą i zagwarantować sobie aprobaty wszystkich ludzi. Każda wyraźna decyzja może spotkać się z czyimś niezrozumieniem. Zmiana pracy dla jednej osoby będzie odwagą, dla innej nierozsądkiem. Rezygnacja z określonej ścieżki życiowej dla kogoś będzie świadomym wyborem, dla kogoś innego błędem. Jeżeli warunkiem działania stanie się pewność, że nikt nas nie skrytykuje, prawdopodobnie będziemy długo czekać. Autentyczność nie polega jednak na ignorowaniu innych ani robieniu wszystkiego wbrew otoczeniu. Polega na świadomości własnych wartości i gotowości do ponoszenia odpowiedzialności za swoje wybory. Można słuchać innych, brać pod uwagę ich doświadczenie i jednocześnie pamiętać, że ostatecznie to my będziemy żyć z konsekwencjami swojej decyzji.
„Co ludzie powiedzą?” można zastąpić innym pytaniem
Lęk przed oceną prawdopodobnie nigdy nie zniknie całkowicie. Możemy jednak nauczyć się go zauważać. Szczególnie w momentach, kiedy rezygnujemy z czegoś ważnego, odkładamy decyzję albo próbujemy za wszelką cenę spełnić cudze oczekiwania.
Wtedy zamiast pytać wyłącznie: „Co ludzie powiedzą?”, warto zatrzymać się przy innych pytaniach.
„Czy ta decyzja jest zgodna z moimi wartościami?”
„Czy podejmuję ją dlatego, że tego chcę, czy dlatego, że boję się reakcji innych?”, „Czy za kilka lat będę zadowolony, że wybrałem właśnie w ten sposób?”.
Brené Brown w „Darach niedoskonałości” zachęca do życia, w którym jest miejsce na autentyczność, wrażliwość, odwagę i niedoskonałość. To nie jest obietnica życia bez krytyki. Wręcz przeciwnie. Pokazywanie siebie takim, jakim się jest, zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem. Być może jednak ważniejsze od pytania „Co ludzie powiedzą?” jest inne: „Co ja sam powiem o swoim życiu, jeśli pozwolę, żeby strach przed opinią innych podejmował za mnie najważniejsze decyzje?”
Źródło inspiracji do tego artykułu: Brené Brown, „Dary niedoskonałości. Jak przestać się przejmować tym, kim powinniśmy być, i zaakceptować to, kim jesteśmy”.
